Doping - legalizować czy zaostrzyć zasady?

Doping – legalizować czy zaostrzyć zasady?

Ostatnie tygodnie w polskim boksie zawodowym nie należą do udanych. Afera dopingowa goni aferę. Wpadka Cieślaka i Jeżewskiego przy okazji walki o tytuł mistrza Polski oraz o pas IBF Baltic to dopiero początek.
Nim opadł kurz związany z wykryciem niedozwolonych środków w organizmach obu pięściarzy, na światło dzienne wypłynęła kolejna sensacyjna wiadomość. Otóż w organizmie naszego challengera, Andrzeja Wawrzyka, który 25 lutego miał stoczyć pojedynek z Dontay’em Wilderem o prestiżowy pas federacji WBC wagi ciężkiej, wykryto zabronioną substancję – stanozolol.

Wszystkie te okoliczności mają negatywny wpływ na postrzeganie boksu zawodowego jako jednej z najbardziej szlachetnych dyscyplin pośród sportów walki.

Krytyka w komentarzach odbija się szerokim echem nie tylko w Polsce ale również na świecie. Ostatnie lata dla polskiego boksu były związane przede wszystkim z budowaniem mocnej pozycji na arenie światowej. Marka reprezentowana przez czołowych promotorów w Polsce uznawana jest za najbardziej solidną na świecie.

Wszystkie tego typu incydenty, jakim jest na przykład stosowanie dopingu przez zawodników powodują, że na barki promotorów, spływa cały wachlarz niekorzystnych następstw, łącznie z utratą wiarygodności w oczach kontrahentów oraz organizatorów bokserskich eventów.

Czy istnieje sposób aby w przyszłości wystrzec się takich sytuacji?

Wydaje się, że tak. Trzeba przede wszystkim zmienić politykę wewnętrzną organizacji promotorskich zrzeszających pięściarzy pod szyldem swojej grupy.

Na pozór wyjścia są dwa. O tym pierwszym robi się coraz głośniej, chodzi mianowicie o legalizację dopingu. Naszym zdaniem nic dobrego z tego nie wyjdzie – część pięściarzy na pewno nie będzie się ograniczać i dla próby osiągnięcia jak najlepszego efektu zaniedbają własne zdrowie. Co więcej na szczytach rankingów pojawią się nie najlepsi, a najbogatsi pięściarze. Fory otrzymają również kraje, które maja dostęp do lepszych specyfików. Boks w przyszłości mógłby stać się zawodami, w których zwycięzcą jest ten lepiej zasuplementowany.

Ostatnim problemem może być próba wybicia się młodych i mniej znaczących zawodników, których często nie będzie stać na dobrej jakości specyfiki. Podobnie jak niegdyś gimnazjaliści sięgali po łatwo dostępne dopalacze, młodzi bokserzy będą zażywać silne, tanie i szkodliwe środki dla poprawienia swoich wyników. Opcja legalizacji jest naszym zdaniem złym pomysłem, pozostaje jednak wciąż opcja druga.

Bokser w grupie promotorskiej jest pracownikiem swojej firmy. Pracując w zakładzie pracy (czytaj grupie promotorskiej) częstym i słusznym zjawiskiem są wyrywkowe kontrole trzeźwości w momencie wejścia na teren zakładu pracy.

Dlaczego więc nie zrobić tak w grupach promotorskich? Zawodnik, który przychodzi na salę treningową, czyli do pracy, powinien mieć świadomość, że w każdej chwili i w każdym momencie może zostać poddany wyrywkowej kontroli antydopingowej. Korzyści płynące z takiej polityki to nie tylko ochrona zdrowia zawodnika, ale też bezpieczeństwo promotora, który będzie miał pewność, że jego zawodnicy są czyści i nie przysporzą mu problemów i wstydu przy ewentualnym zakontraktowaniu kolejnej walki.

Wiadomo, że sytuacja finansowa różnych grup promotorskich, może nie pozwalać na tego typu rozwiązania, jednak w dłuższej perspektywie na pewno zwróci się z nawiązką.

Kolejnym problemem dla samych zawodników jest stosowanie odżywek i suplementów diety pochodzących z wątpliwych źródeł. Promotor powinien mieć większa kontrolę nad zawodnikami stosującymi wspomagacze lub dodatki do diety.

Jeżeli istnieje podejrzenie, że pochodzenie lub skład specyfiku, który zamierza zastosować zawodnik, budzi zastrzeżenia, powinien zostać przebadany przez laboratorium wyspecjalizowane w tego typu badaniach.

Rozwiązania takie pozwolą na zminimalizowanie sytuacji, które w ostatnich tygodniach wstrząsnęły polską sceną bokserską.

Obecnie czekamy na komentarz Andrzeja Wasilewskiego, Tomasz Babilońskiego oraz Mariusza Grabowskiego.

Panowie jako najwięksi promotorzy w Polsce, muszą wiedzieć, że to na ich barkach spoczywa odpowiedzialność za polski boks zawodowy.

Źródło: Własne

Foto: Church Street Boxing