Zimnoch: Stadion Narodowy to wyjątkowe miejsce, ludzie mają z nim dobre skojarzenia

Grant nie był równorzędnym rywalem dla Zimnocha

Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) znokautował Amerykanina już w drugiej rundzie.

Jak się okazało, Grant nie był równorzędnym rywalem dla Zimnocha. Polski pięściarz konsekwentnie dążył do skrócenia dystansu i w pewnym momencie nawet zamroczył Amerykanina. Ten jednak przetrwał pierwsze trzy minuty, tyle że w drugiej rundzie było już po wszystkim.

Naszym zdaniem:

Walka wieczoru okazała się delikatnie mówiąc niewypałem. Niestety forma ringowa Michaela Granta pozostawiła wielki niesmak. Brak reflkesu i co gorsza ochoty do walki sprawił, że pojedynek miał zerowy ładunek emocjonalny.
Mamy nadzieję, że promotorzy wyciągną wnioski na przyszłość.
Skazywanie kibiców na oglądanie walki wieczoru w roli głównej z odgrzewanym kotletem, to jak się okazuje nie najlepszy pomysł.

W podobnym tonie wypowiedział się również znany dziennikarz i komentator Andrzej Kostryra :

rozmawiałem z nim na ceremonii ważenia przed walką i już wtedy byłem podłamany. Tak bełkotał, że rozumiałem piąte przez dziesiąte i jego trener Jason Jorgensen tłumaczył mi z angielskiego na angielski co mówi. Potem wstał i szedł na sztywnych nogach, niepewnym krokiem. A w ringu była jeszcze większa tragedia. Spóźniony refleks, zupełny brak odporności na ciosy, mrużył oczy po każdym ciosie Zimnocha. Po walce Jorgensen prowadził olbrzyma za rękę do szatni, jak dziadek wnuczka do przedszkola.

Źródło: Polast Sport, własne
Foto:Sport – SE.pl