Kryzys polskiej wagi ciężkiej - Zimnoch przegrywa przez nokaut

Kryzys polskiej wagi ciężkiej – Zimnoch przegrywa przez nokaut

Rozgoryczenie, skandal, wstyd – to tylko niektóre z emocji przychodzące na myśl po wczorajszej walce Krzysztofa Zimnocha.

W Radomiu w walce wieczoru Krzysztof Zimnoch został brutalnie znokautowany przez Joey’a Abella.

Przegrana dość mocno wyhamowuje jego dotychczasową karierę. Przegrał walkę, której po prostu przegrać nie powinien. Najgorszy scenariusz, stał się faktem.

Pierwszą ujmę na rekordzie przed czasem Zimnoch zaliczył z Mike’m Mollo. W tamtym okresie została odebrana ona jako wypadek przy pracy. Natomiast wczoraj, o przypadku nie było już mowy. Nasz ciężki był po prostu słabszy.

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że Joey Abell (34-9, 32 KO) jest daleki od światowej czołówki.

Pojedynek w Radomiu był swoistym testem na to, czy Krzysztof Zimnoch jest wstanie konkurować z najlepszymi. Niestety dla naszego ciężkiego test ten okazał się za trudny.

Skrucha i słowa naszego rodaka po walce w której zapewnia kibiców, że wróci lepszy nie przekonują już chyba nikogo. Po prostu pewnego poziomu już przeskoczyć się nie da.

Oczywiście życzymy wszystkiego co najlepsze naszemu zawodnikowi, jednak powrót do łask kibiców może okazać się trudny i wymagać sporo czasu.

Jakiś czas temu promotorzy stwierdzili, że Polski boks nie do końca jest w kryzysie i nadużywanie słowa „kryzys” jest dużą przesadą. Możliwe, że nasi Polscy promotorzy nie wzięli pod uwagę wagi ciężkiej.

Dla przypomnienia Andrzej Wawrzyk jest nadal nieaktywny po dopingowej aferze.

Artur Szpilka skleja się po nieoczekiwanej porażce z rąk Adama Kownackiego.

Izu Ugonoh zawodnik z potencjałem, jednak w swojej ostatniej walce doznał porażki z rąk Dominica Breazeale’a.

Mariusz Wach jeden z niewielu zawodników kategorii ciężkiej, który jest wstanie postawić opór „prawdziwym ciężkim”, jednak kariera jest prowadzona w sposób co najmniej wątpliwy. Każdy jego pojedynek jest do samego końca nie pewny i zawsze stoi pod znakiem zapytania. Jak sam twierdzi jeszcze z dwa może trzy lata i zawiesi rękawice na kołku. Przewinęło się także kilka afer dopingowych, które na pewno nie pomagają Wikingowi w rozwoju.

Tomasz Adamek, potencjał był, jednak wydaje się już oczywiste, że Góral przegrywa z „czasem” i podbijanie wagi ciężkiej w tym wieku jest nie tylko niemożliwe, co niebezpieczne dla niego samego. Zresztą przy swoich warunkach fizycznych w tej chwili byłby na straconej pozycji.

Ostatnią nadzieją, która wypłynęła w ostatnich miesiącach jest Adam Kownacki. Do niedawna mocno niedoceniany zawodnik, pokonał faworyzowanego Artura Szpilkę. To właśnie jemu przypada na tą chwilę miejsce lidera w Polsce. Jak się potoczy jego kariera o tym sami będziemy mogli się już niebawem przekonać.

Źródło: redakcja
Foto: fakt.pl