Mateusz Borek- zbawiciel czy kat polskiego boksu?

Mateusz Borek- zbawiciel czy kat polskiego boksu?

Szerokim echem odbiła się wczorajsza gala MB Boxing Night w Radomiu. Po raz kolejny organizator zapewnił kibicom fajerwerki związane z zestawieniem zawodników

Kilka niespodzianek trochę rozczarowań, tyle można w dużym skrócie opowiedzieć na temat sobotniej gali.

Znakiem rozpoznawczym Mateusza Borka od początku był brak kalkulacji podczas tworzenia fightcardu na galę.

To wszystko sprawia, że walki są zacięte i nigdy nie można powiedzieć, że ktoś jest pewnym faworytem.

Budowanie tego typu gal z takimi zestawieniami posiada mnóstwo zwolenników, ale podnoszą się również głosy, że jest to swoiste niszczenie polskiego boksu.

Przeciwnicy tego typu postępowania twierdzą (należą jednak do mniejszości), że to wybijanie polskich zawodników i często porażki są początkiem końca ich kariery.

Na pewno po sobotniej gali do takich zawodników można zaliczyć: Szymańskiego, Sęka czy Zimnocha.

W opozycji do takiej polityki tworzenia gal na pewno jest Andrzej Wasilewski, który jest za powolnym budowaniem i prowadzeniem kariery pięściarzy.

Metą w budowaniu ich rankingów jest najczęściej walka o mniej lub bardziej istotny pas.

Takie jednak podejście powoduje szeroko pojętą nudę w środowisku, co niestety przekłada się na podupadającą frekwencję na polskich galach boksu.

Głównym i istotnym argumentem zwolenników Borka na pewno jest sprawa naturalnej selekcji wśród zawodników, a jego gale do takich należą.

Wydaje się przecież oczywiste, że „bumobicie” i sztuczne pompowanie rankingów, prędzej czy później i tak się zemści na zawodniku, który materiałem na mistrza nigdy nie był.

Takich przykładów na polskiej scenie już trochę było. Wmawianie zawodnikom, że są talentami pierwszej wody poprzez nabijanie ich rekordów na Słowakach i Węgrach to chyba już nie najlepszy pomysł.

Dzisiejszy fan pięściarstwa to przede wszystkim kibic świadomy, który już nie da się nabrać na twardego przeciwnika z Węgier.

A wy jaką politykę wolicie? Spokojnie prowadzony zawodnik czy rzucany na głęboką wodę?

Źródło: redakcja

Foto: Przegląd Sportowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *