Od celebryty do wojownika - rozmowa z Pawłem "Trybsonem" Trybałą

Od celebryty do wojownika – rozmowa z Pawłem „Trybsonem” Trybałą

Był bohaterem popularnego programu Warsaw Shore . Z dnia na dzień stał się gwiazdą internetu, pierwszym amantem MTV Polska

„Jest szczery, prawdziwy, bardzo pozytywny, nie udaje kogoś, kim nie jest, jest odpowiedzialny w kontekście grupy – no i lubi dobrą zabawę, dokładnie takich osób szukaliśmy.” W ten sposób podsumowała osobowość Trybsona – Agnieszka Odachowska z MTV Polska wspominając kulisy powstania programu.

Hulaszczy tryb życia, imprezy, alkohol to tylko niektóre elementy z jakimi kojarzył się bohater programu Warsaw Shore.

Jednak czy jest tak w dalszym ciągu? Dzisiaj Paweł Trybała to dumnym ojciec, mąż a przede wszystkim głowa rodziny.

Po opuszczeniu programu zmienił nie tylko styl życia, ale przede wszystkim podejście do świata.
Ukończył kurs trenera personalnego kulturystyki oraz został zawodnikiem MMA. Co więcej – w pełni oddał się swojej nowej pasji.

Dzisiaj to pełnoprawny zawodnik MMA trenujący pod okiem najlepszego fachowca – trenera Mirka Oknińskiego.

W oktagonie zadebiutował w 2015 r. i do dnia dzisiejszego nie zwalnia tempa.

Paweł, Twoja metamorfoza z celebryty na zawodnika MMA, który cały swój reżim podporządkował tej dyscyplinie, może być dla wielu młodych ludzi inspiracją. Chciałbyś, aby to właśnie w taki sposób odbierano?

Życie zawodnika MMA nie jest łatwe, wymaga wiele poświęceń i wyrzeczeń oraz wielkiej determinacji. W przygotowaniach do walki trzeba się fizycznie ciężko napracować. Tak, nie bójmy się tych słów – profesjonalne treningi z zawodowcami pod okiem najlepszych trenerów to nic innego jak ciężka, fizyczna praca. Bardzo się cieszę, że jestem inspiracją dla wielu młodych ludzi i chociaż nie jestem jeszcze mistrzem, to staram się jak mogę, aby wkrótce nim zostać. Dostaje sporo wiadomości od młodych ludzi, że kiedyś tylko imprezowali a teraz chcą uprawiać sport i jestem dla nich motywatorem. Serce wtedy rośnie.
Cieszę się również, że dla wielu jestem przykładnym mężem i czułym ojcem. Bardzo miłe jest to, że wielu ludzi mnie docenia.

Jak, z perspektywy czasu, postrzegasz swoją przygodę w Warsaw Shore? Gdybyś mógł cofnąć czas, to dołączyłbyś do programu?

Nie żałuję występu w programie Warsaw Shore, był to bardzo kontrowersyjny program, ale kto z nas nie był młody i szalony? Każdy z nas kiedyś tak imprezowal… To był etap, który został zakończony, a bez którego nie poznał bym swojej cudownej żony i nie miałbym teraz swoich dwóch ślicznych córeczek – Victorii i Kornelki. Udział w programie na pewno wiele zmienił w moim życiu, w końcu stałem się osoba publiczną. Stałem się rozpoznawalny, co otworzyło mi wiele furtek biznesowych.

Aktualnie, nie licząc oczywiście twojej rodziny, to właśnie MMA jest dla ciebie najważniejsze. Czy sport sprawił, że jesteś dziś innym człowiekiem?

MMA bardzo pozytywnie zmieniło moje życie. Sporty walki stały się moją pasją, motywacją, moją nadzieją na lepsze jutro. Dopinguje mnie również fakt, że kiedyś moje córeczki będą mogły się pochwalić swoim tatą ,że świetny z niego sportowiec. Sport nauczył mnie dyscypliny, pokory i podążania za marzeniami.

Na swoim profilu promujesz aktywny tryb życia. Układasz również diety, chociaż kilka lat temu wydawałoby się to abstrakcją. Co możesz nam powiedzieć na temat tej działalności?

Zaraz po narodzinach mojej pierwszej córeczki – Victorii, bardzo pomagałem mojej żonie dojść do formy po ciąży. Żona wsłuchała się w moje rady. W tym momencie mamy dwójkę dzieci, a żona wygląda jakby nigdy nie rodziła. Wiele świeżo upieczonych mam pytało mnie wtedy jak Eliza to zrobiła? Pomyślałem, że mogę pomóc wielu kobietom w powrocie do formy. Dobrze wiem jak ważne dla kobiet jest to, aby dobrze wyglądać. Poza tym te „maluchy” będą kiedyś chciały się pochwalić na przykład tym, że mają piękna i zgrabna mamę. Drogie Panie nie zapominajcie o tym !
 Kiedyś diety i treningi układałem sam. Aktualnie współpracuję ze świetnym magistrem dietetyki, który układa program żywieniowy. Ja natomiast zajmuję się planem treningowym. Napięty grafik spowodował, że już nie mogę pracować nad tym w pojedynkę. Współpraca z takim fachowcem zapewnia, że nie ma tu miejsca na najmniejszy błąd. Obecnie ta część mojej działalności nie jest za bardzo promowana, ale w przyszłości chciałbym działać na większą skalę i pomagać wielu ludziom w dążeniu do swej wymarzonej sylwetki. W zdrowym ciele zdrowy duch! Chętnych zapraszam do współpracy – można zwrócić się z zapytaniem na adres: trybsonmma@gmail.com

Jak oceniasz przyszłość MMA w kontekście obecnej dynamiki rynku?

Uważam, że MMA rozwija się w tempie EKSPRESOWYM! Bardzo cieszę się, że właśnie ta dyscyplina jest tak dynamiczna. Dzięki dużej ilości gal zawodnicy maja gdzie nabierać doświadczenia. Walki pokazują coraz chętniej otwarte telewizje, co dodatkowo świetnie wpływa na rozwój tego sportu. Bardzo cieszę się, że MMA ma w niedalekiej przyszłości może stać się dyscypliną olimpijską. To byłaby duma i WIELKI zaszczyt móc reprezentować kraj z orzełkiem na piersi podczas igrzysk.

Twoim aktualnym trenerem jest Mirek Okniński. Co możesz opowiedzieć nam na temat waszej współpracy i jak wygląda ona w praktyce?

Zgadza się, moim głównym trenerem jest Mirosław Okniński. Jest on moim zdaniem najlepszym trenerem w Polsce. Potrafi bardzo indywidualnie podejść do każdego zawodnika. Potrafi również wyciągnąć najprzydatniejsze techniki z poszczególnych płaszczyzn, które warto wdrożyć w walkę MMA.

Czytając komentarz na temat twojej zawodowej kariery można czasem natknąć się na opinię, że uważany jesteś nadal za zawodnika typu freak. Co myślisz na ten temat?

Stoczyłem 8 pojedynków zawodowych więc nie uważam się za freaka. Dla wielu jestem kojarzony z programem, w którym występowałem, lecz na ten moment nie jestem osobą, która brała udział w programie. Moja ostatnia walka mogła być uznana za freakową, natomiast uważam, że w szybki sposób pokazałem kto w tej walce jest freakiem, a kto sportowcem.

No właśnie – swój ostatni pojedynek stoczyłeś na gali Free Fight Federation pokonując błyskawicznie Marcina Najmana, tym samym kończąc wasz medialny konflikt. Jak oceniasz to wszystko co działo się wokół tej walki? W końcu trash talk zaczął się na długo przed ogłoszeniem starcia.

Najman zaczął tę awanturę, to on sprowokował prawdziwy konflikt. Tu nie było udawania. Najpierw zaczął obrażać mnie i mojego kolegę – Szymona Kołeckiego. Ja nie pozwoliłem sobie na takie obelgi i wciągnąłem się w kłótnie z Najmanem.
Z jego strony na prawdę padły zbyt mocne słowa, aby udawać, że nic się nie stało… Po przegranym pojedynku w kiepskim stylu już w szatni, zaraz po walce, zaczął po raz kolejny mnie obrażać… Ten człowiek nie zna wstydu i nie ma honoru, tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.

Po walce opadł już kurz. Na spokojnie jakbyś ocenił swoją postawę w tej walce?

Wykonałem plan w 100 % podszedłem do tego pojedynku bardzo poważnie i dlatego nie było nawet cienia zagrożenia ze strony Najmana.

W tym pojedynku wystąpiłeś w nowej jak dla siebie kategorii wagowej. Jak się czułeś w wadze ciężkiej? Zamierzasz kontynuować karierę w tym limicie?

To był pierwszy mój pojedynek w kategorii ciężkiej, na wagę wniosłem 97 kg. Czułem się świetnie, nie czułem się ociężały, swoją masę nabierałem stopniowo i odpowiednio wcześnie, aby pod koniec uciąć jeszcze 1,5 kg. Nie ukrywam, że miło było przygotowywać się do wagi z myślą, że nie trzeba gubić wielu kilogramów i odwadniać swojego organizmu. Żonie podoba się moja większą postura, bardzo chciałbym ponownie sprawdzić się w tym limicie. Zresztą to nie tajemnica, ze kibice uwielbiają pojedynki ciężkich.

Wasza walka w szczycie miała oglądalność ok. 2,2 mln. widzów. Jak myślisz czy ten pojedynek, przy takiej promocji, będzie dla twojej dalszej kariery?

Oczywiście! Uważam, że ten pojedynek miał bardzo duża wartość medialną, dzięki której może się to przełożyć pozytywnie na moją dalszą karierę. TV Polsat zrobiła porządna robotę, sporo ludzi, którzy mnie nie znali zaczęli mnie obserwować i interesować się moja osoba po tej walce.

Czy oglądałeś także inne pojedynki tej gali? Jakbyś ocenił postawę Krystiana Pudzianowskiego w pojedynku z Radosławem Słodkiewiczem? Co w ogóle możesz powiedzieć na temat poziomu oraz samych walk poprzedzających twój pojedynek?

Oglądałem poprzednie pojedynki, większość chłopaków debiutowało w sportach walk, ale pokazali się z dobrej strony. Większość z nich pokazało wielkie serducha i charakter do walki. Pojedynek Krystiana i Radka był bardzo emocjonujący, takie wielkie kokosy potrzebują dużo tlenu, aby móc walczyć. Pozytywnie zaskoczył mnie tancerz Tito, który pokazał fajne, sportowe widowisko. Chętnie zobaczyłbym się kiedyś w boju z Krystianem Pudzianowski, z tak wielkim człowiekiem jeszcze nie walczyłem.

Jakie masz dalsze plany na swoją karierę? Bierzesz również pod uwagę występ ewentualnie w kolejnej edycji FFF?

Oczywiście. Uważam, że było to świetne widowisko, świetna oprawa, organizacja, wspaniała atmosfera i duża oglądalność ale przede wszystkim adekwatne wynagrodzenie.

Gdybyś mógł wybrać przeciwnika spośród jednego z zawodników gali FFF, to z kim chciałbyś najbardziej się zmierzyć?

Chciałbym pozostać w kategorii ciężkiej i zdobyć pas tej federacji, byłoby miło. Myślę, że ciekawym widowiskiem byłaby, jak już mówiłem wcześniej, moja walka z Krystianem Pudzianowskim, ale także z Robertem Burneiką. Jeśli chodzi o inne federacje chciałbym zmierzyć się z Erko Junem albo Akopem, oboje są w ciężkiej wadze i myślę, że kibice chcieliby takiego zestawienia.

Czy jest coś co chciałbyś przekazać młodym ludziom, może nawet takim jakim Ty kiedyś byłeś?

Sport zmienił moje życie, stał się moja pasją, zrobił ze mnie prawdziwego mężczyznę. Każdy młody człowiek powinien uprawiać jakiś sport i nie musi to być MMA. Każda dyscyplina uczy odpowiedzialności i stawiania sobie poprzeczek, wyznaczania celów i dążenia do nich. Trenujcie i spełniające marzenia! Tego Wam życzę!

Dziękujemy za rozmowę.

Pozdrawiam serdecznie! 
Paweł Trybson Trybała.

Źródło: redakcja

Foto: dzięki uprzejmości Fakt.pl – Marcin Szymczyk / FOTOPYK, Facebook – Eliza Trybała Wesołowska, Facebook – Paweł Trybson Trybała

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *