Andrzej Wawrzyk zażywał odżywki zanieczyszczone stanozolem

Rozmawiamy z Andrzejem Wawrzykiem o nadchodzącej walce z Wilderem

25 lutego w Birmingham, w Alabamie Andrzej Wawrzyk stanie do jednego z najważniejszych wyzwań w całej swojej dotychczasowej zawodowej karierze. Otóż zawalczy on z Deontay Wilderem o najbardzej prestiżowy pas federacji WBC wagi ciężkiej. Postanowiliśmy zapytać go o przygotowania do najbliższej walki.

Jakie to uczucie, że za niespełna dwa miesiące przyjdzie ci stawić czoła Wilderowi? Czy w okresie świątecznym myślałeś o tym co Cię czeka?

A.W. – Jeszcze będzie dużo czasu na myślenie i analizowanie walki. Okres świąteczny zostawiam zawsze dla najbliższych.

Jak wyglądają Twoje przygotowania do walki w okresie najbardziej pełnym pokus – w Święta i Sylwestera? Jak sobie z tym radzisz?

A.W. – Trenuję codziennie – raz dziennie mam długi trening. Wszystko według planu wyznaczonego przez trenera . Wiadomo, trzeba było odpuścić troszkę jedzenie.

Na pewno pamiętasz walkę Twojego klubowego kolegi, Artura Szpilki, z Wilderem. Jak oceniasz tamtą walkę i czy Ty z tego pojedynku jesteś w stanie wyciągnąć jakieś wnioski dla siebie?

A.W. – Wiesz co, Artur ma inny styl i boksuje w odwrotnej pozycji, co dodatkowo przeszkadzało Wilderowi. Plan mamy nakreślony z trenerem i będziemy starali się wdrażać go na sparingach.

Jak oceniasz realnie swoje możliwości i w czym upatrujesz swoją szansę?

A.W. – Szans na tak wysokiego, atletycznego zawodnika mogę upatrywać się tylko w wykorzystaniu wszystkich momentów w walce, a takich zawsze jest bardzo mało.

Czy możesz zdradzić słabsze strony Wildera, jeżeli takie są? Czy jest coś, co będziesz zamierzał wykorzystać przeciwko mistrzowi?

A.W. – Dentonay podczas ataku dość się otwiera i to tam będzie trzeba szukać szans.

Czy są rzeczy, które chciałbyś jeszcze przed tym pojedynkiem poprawić?

A.W. – Przede wszystkim wywieranie większej presji na przeciwniku – to na pewno nadaje się do poprawy.

W maju 2013 r. stanąłeś naprzeciw Aleksandra Powietkina w walce o pas WBA. Walka niestety skończyła się klęską. Co możesz powiedzieć o różnicy między Andrzejem Wawrzykiem, który walczył w 2013 r., a Wawrzykiem, który zawalczy w 2017 r.?

A.W. – Wtedy byłem zupełnie innym zawodnikiem niż jestem dzisiaj – zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym.

Czy już coś wiadomo na temat Twoich sparingpartnerów?

A.W. – Trener w okresie świątecznym miał przygotować całą listę.

Czy chcesz coś powiedzieć kibicom, którzy po walce z rosjaninem Cię skreślili?

A.W. – Jak powiedział Trener Fiodor Łapin – stać mnie na niespodziankę. Tak jak mojego przyjaciela Krzysia Głowackiego – jego też wszyscy skreślili w walce z Huckiem i wiemy jak to się skończyło.

Jakiego Andrzeja Wawrzyka można się spodziewać 25 lutego?

A.W. – Najlepszą wersję jaka do tej pory była

Dziękujemy za rozmowę i trzymamy kciuki

 

Źródło: Własne

Foto: SuperExpress