UFC 217 - 4 listopad Madison Square Garden

UFC 217 – 4 listopada Madison Square Garden

Kolejna gala w słynnej nowojorskiej hali Madison Square Garden UFC 217 odbędzie się już 4 listopada.

Organizatorzy pokładają duże nadzieje w tym wydarzeniu. UFC 2017 ma być największą galą tego roku – huczna promocja wykorzystuje nie tylko miejsce, ale również wielkie nazwiska fighterów, których będzie można oglądać już za tydzień.

UFC podczas nieobecności popularnego McGregora skorzysta ze sławy innego zawodnika. Będzie to wydarzenie, na którym zobaczymy pierwszy raz od 4 lat Georgesa St Pierre’a.

Powracający z emerytury GSP w walce wieczoru zmierzy się z wygadanym Brytyjczykiem Miechaelem Bispingiem. Co ciekawe, zawodnicy będą rywalizować o pas wagi średniej.

Powracający zawodnik do tej pory nie stoczył żadnej walki w tej kategorii. Taki matchmaking może wzbudzić spore zainteresowanie i przełożyć się na wysokie zyski dla organizacji.

Michael Bisping (30-7) znany jest jako solidny rzemieślnik UFC wagi średniej. Swoją pierwszą walkę dla organizacji odbył w 2006, a do tej pory było ich 27. Mimo, że nigdy nie zachowywał zbyt dużej konsekwencji w wygrywaniu walk, na swoim koncie ma najwięcej zwycięstw w UFC – aż 20. Nietrudno zgadnąć, że jest ulubieńcem Brytyjczyków.

Przez całą swoją karierę był bliski walki o pas, jednak w decydujących momentach odnosił porażki. W 2016 roku udało mu się pokonać byłego mistrza Andersona Silvę. Jak się okazało, wystarczyło to do zastąpienia kontuzjowanego Chrisa Weidmanna w walce o pas z Lukiem Rockholdem… na 17 dni przed galą.
Mimo braku czasu na solidne przygotowanie, Bisping zdołał położyć Rockholda na deski już w pierwszej rundzie. Cały świat oniemiał wobec tego osiągnięcia. Po blisko 10 latach od swojego debiutu, Michael Bisping otrzymał pas mistrza wagi średniej. Póki co na swoim koncie ma jedną, acz niezwykle widowiskową obronę tytułu.

Powracający Georges St Pierre (25-2) to legenda wagi półśredniej UFC. Już w roku swojego debiutu – 2004 – miał okazję na zdobycie mistrzowskiego pasa. Mimo, że Matt Hughes za pierwszym razem na to nie pozwolił, GSP w rewanżu w 2006 roku nie dał mu szans.

Niespodziewanie wschodząca gwiazda utraciła tytuł już podczas pierwszej obrony. Matt Serra, który odebrał pas Kanadyjczykowi, długo nie cieszył się awansem.

Najwyraźniej St Pierre potrafi doskonale uczyć się na własnych błędach, bo już w następnej walce odzyskał utracony pas.

Od tej pory mistrz wagi półśredniej nie przegrał ani razu. Przechodząc na emeryturę miał na koncie 9 udanych obron tytułu, a jego dwie porażki które odnotował w walkach o tytuł mistrzowski, zostały pomszczone.

W sumie na swoim koncie ma 19 wygranych walk – a więc od swojego rywala z UFC 217 dzieli go tylko jedno zwycięstwo. Niektórzy fani mogą zarzucać St Pierrowi zachowawczy styl walki, niemoc do kończenia walk przed czasem. Jednak trzeba mu oddać, że najczęściej on dominował przez wszystkie rundy i w ostatecznym rozrachunku – walka toczyła się tak, jak sam to sobie zaplanował.

Technicznie był dopracowany, a jego rozgrywanie przeciwnika było bliskie perfekcji.
Nie ulega wątpliwości, że tych dwóch fighterów może dać dobry pokaz. Być może przez łączenie zawodników różnych kategorii wagowych UFC znalazło sposób na dostarczanie coraz to nowych emocji?

Trzymamy kciuki by obu mistrzów wypadło doskonale, a walka była równa. No i oczywiście z niecierpliwością czekamy na efekty niekonwencjonalnych kroków organizacji.

Źródło: Bilska&Bilski

Foto: Twitter – UFC