Urodziny Artura Szpilki – krótka historia „Szpili”

Urodziny Artura Szpilki – krótka historia „Szpili”

Z okazji urodzin, redakcja portalu future-champion.pl składa najserdeczniejsze życzenia solenizantowi


Jako nastolatek trenował różne dyscypliny sportowe, m.in. karate i kung-fu. W wieku ok. 12-13 lat krótkotrwale uczęszczał na zajęcia bokserskie w klubie Górnik Wieliczka. Ponownie do tej dyscypliny i wyczynowego uprawiania pięściarstwa trafił po kilku latach, wówczas był chuliganem identyfikującym się z klubem Wisła Kraków.

W lutym 2008 nie zdołał uzyskać kwalifikacji na turniej bokserski letnich Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Po tym niepowodzeniu podpisał kontrakt zawodowy. Pierwsze pięć zawodowych walk stoczył w kategorii junior ciężkiej (do 91 kg). W październiku 2009 r. miał stoczyć kolejny pojedynek z Wojciechem Bartnikiem, ale 23 października podczas oficjalnego ważenia został aresztowany i osadzony w zakładzie karnym w Tarnowie, gdyż uprawomocnił się wyrok 18 miesięcy pozbawienia wolności za pobicie.

Po wyjściu z zakładu karnego przeszedł do kategorii ciężkiej. 25 czerwca 2011, podczas „Wojak Boxing Night” stoczył swoją pierwszą walkę w wadze ciężkiej, wygrywając błyskawicznie w pierwszej rundzie przez nokaut. Wkrótce podpisał kontrakt zawodowy z grupą KnockOut Promotions.

Popularny „Szpila” to pięściarz, który na polskiej scenie bokserskiej wywołuje skrajne emocje. Szukając informacji o naszym ciężkim można natknąć się na wiele opinii. Od słów poparcia po falę krytyki, która zalewa portale o tematyce bokserskiej.

Jakim zawodnikiem jest Szpilka? Czy Artur jest materiałem na mistrza świata? Oraz czy „hejt” wylewany niczym pomyje na głowę Szpilki jest uzasadniony?

Jakim zawodnikiem jest Szpilka?

W wielu artykułach o tematyce sportów walk można przeczytać, że Polski boks zawodowy jest delikatnie mówiąc w regresie. Afery medialne, brak wyników, kiepskie zestawienia zawodników powodują, że oglądalność polskiego boksu diametralnie spada. Ten spadek świetnie wykorzystuje świeża, jak na polskie realia, dynamicznie rozwijająca się dyscyplina jaką jest MMA. Lekarstwem na nieciekawą sytuację w boksie jest i może właśnie być Artur Szpilka.

Polski zawodnik potrafi przyciągnąć widzów. Swoim dość kontrowersyjnym zachowaniem czy stylem bycia nie jest obojętny dla opinii publicznej.

To wszystko sprawia, że nasz zawodnik jest mocno komentowany. Jednym to przeszkadza a inni patrzą na to z uznaniem.

Obserwując przez te kilka lat Artura można również zauważyć, że wizerunek Polaka uległ ociepleniu. Ludzie nie znający Artura do tej pory twierdzą, że to zwykły chuligan i bandzior. Prawda jest zgoła inna. Szpilka należy do tego typu ludzi, którzy są po prostu wierni swoim przekonaniom. Z pełną świadomością można powiedzieć, że Szpilka jest nie tylko bardzo inteligentnym człowiekiem ale również bardzo wrażliwym.

Czy Artur jest materiałem na mistrza świata?

„Szpila” to nadal młody i prężnie rozwijający się zawodnik. Artur w swojej dotychczasowej karierze stoczył kilka liczących się pojedynków. Pierwszą walką, która miała istotne znaczenie był pojedynek z Bryantem Jenningsem. W stycznia 2014 roku, Jennings pokonał Polaka przez techniczny nokaut w dziesiątej rundzie pojedynku. Walka z czarnoskórym pięściarzem był kamieniem milowym w całej dotychczasowej karierze Artura. Pojedynek ten pokazał braki w rzemiośle oraz słabe strony naszego zawodnika. Nie jest sztuką przegrywać, sztuką natomiast jest umiejętność wyciągania wniosków. Tę sztukę Polak jak widać opanował perfekcyjnie.

Ważnym doświadczeniem w jego karierze był kolejny pojedynek. Walka z Tomaszem Adamkiem była typowym zderzeniem doświadczenia z młodością. Stary mistrz miał nauczyć młodego zawodnika pokory. Oczekiwania po tej walce były różne, jedni widzieli jako faworyta Adamka natomiast inni Szpilkę. Zwycięsko z pojedynku wyszedł Artur. W tej potyczce pokazał, że jest zawodnikiem, który potrafi boksować technicznie, zachowując przy tym chłodną głowę. Walka definitywnie zamknęła usta wszystkim krytykom twierdzącym, że Artur jest typem zawodnika ze sztucznie napompowanym rekordem.

W styczniu 2016 roku Artur Szpilka otrzymał szansę zawalczenia o pas mistrza świata. Walka z Deontay’em Wilderm była największym wyzwaniem w karierze. Skazywany na pożarcie Artur w walce z mistrzem świata WBC pokazał nie tylko serce ale i umiejętności. Swoją postawą nie tylko po raz kolejny zamknął usta swoim krytykom ale narobił sporo problemów panującemu mistrzowi. Pomimo przegranej przez brutalny nokaut, walka do czasu przerwania wyglądała całkiem obiecująco. Dobra taktyka i przygotowanie zrobiło swoje, pomimo przegranej, nie mieliśmy się czego wstydzić. Aż sunie się na usta pytanie – jak ta walka wyglądałaby, gdyby Szpila miał warunki fizyczne swojego rywala?

W lipcu 2017 roku Artur Szpilka „niespodziewanie” przegrywa z Adamem Kownackim. Pojedynek, który maił być powrotem po dłuższej przerwie okazał się zgubny dla „Szpili”. Wysoko postawiona poprzeczka przez Kownackiego okazała się barierą nie do pokonania.
Nie umniejszając dokonaniu Adama Kownackiego to jednak można śmiało powiedzieć, że to nie był ten sam Szpilka. Jakkolwiek to nie zabrzmi, Artur w tym pojedynku był daleki od swoich szczytowych możliwości.

Kolejny ciekawy krok w karierze zawodowej „Szpili” to walka z Mariuszem Wachem. Pojedynek odbył się w Gliwicach w listopadzie zeszłego roku. Pojedynek pełen dramaturgii, emocji i zwrotów akcji skończył się niejednogłośną wygraną Artura Szpilki.

Czy Artur zasługuje na słowa krytyki i hejtowanie?

Moim zdaniem absolutnie nie! Można kogoś nie lubić, ale nie jest to powód do umniejszania jego dokonań. Wielu z was powie, że Szpilka za wiele ich nie ma, jednak trzeba wiedzieć, że jest to jeszcze młody zawodnik, który z każdym treningiem kształtuje swoje rzemiosło. Na tę chwilę mamy niewielu w Polsce ciężkich, dobrze rokujących na przyszłość. Szpilka na pewno należy do grupy bokserów którzy mogą jeszcze dać nam kilka ciekawych pojedynków.

Pamiętajmy, że boks zawodowy to kawał ciężkiej pracy, poświęceń i wyrzeczeń. Boks to dyscyplina, która jest niebezpieczna dla zdrowia a nawet życia zawodnika, o czym niekoniecznie wiedzą okazjonalni znawcy, którzy w swoim życiu nie przeżyli nawet bokserskiego treningu. Wstrzymajmy się zatem z oceną zawodnika, zwłaszcza jeżeli robimy to tylko na podstawie jego rekordu.

Foto: internet, redakcja, bokser.org
Źródło: wikipedia, redakcja