Wach się wahał i jak zwykle nic nie wyszło

Wach się wahał i jak zwykle nic nie wyszło

Oficjalnie potwierdzono, że Mariusz Wach (32-2, 17 KO) nie zawalczy z Agitem Kabayelen (15-0, 12 KO) o pas EBU wagi ciężkiej. Nie zmierzy się także z Erkanem Teperem – potwierdził to Andrzej Grajewski, doradca Mariusza.

To już kolejna odwołana walka naszego Wikinga. Schemat taki jak zawsze. Zaczyna się od hucznych zapowiedzi, po czym ostatecznie nic nie wychodzi. Walka zostaje odwołana z takich czy innych powodów.

Co czują kibice? Rozgoryczenie i zdenerwowanie. Ciężko wskazać winowajców tej sytuacji w obozie Wacha. Szkoda samego zawodnika, który nie jest już najmłodszym pięściarzem, a jego kariera powoli chyli się ku końcowi.

Materiałem na mistrza świata to on może nie był, ale może jeszcze dać kilka dobrych walk. Znany z piekielnie twardej, granitowej szczęki i dobrych warunków fizycznych jest nadal łakomym kąskiem do walk z czołówką światową. Niestety w tych wszystkich zawiłościach promotorskich, oraz przy zbyt dużej ilości doradców, wszystko kończy się na niczym.

Doradcy i afery dopingowe to tylko część powodów z których słynie nasz polski ciężki. Szkoda, że jego walki nie są tak głośne, jak incydenty w które jest zamieszany.

Przy współpracy z Mariuszem Grabowskim (Tymex Boxing Promotion) jego kariera zdawała się wchodzić na właściwe tory. Początki były obiecujące, jednak teraz znowu nastała zapaść i nie wiadomo w końcu w jakim kierunku to pójdzie. Zapewne skończy się jak zwykle. Szkoda.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszeliśmy o Mariuszu. Fala nadziei przepłynęła po polskich kibicach boksu, każdy mówił wtedy, że to on będzie polskim mistrzem świata. Kto by pomyślał, że tak smutno potoczy się jego kariera.

Poniżej film, którym Wach kilka lat temu kupił moje serce:

Źródło: Boxingscene.com